Stanisław Leszczyński – król Polski oraz książę Lotaryngii i Baru

Dwukrotny król Polski (1704–1709 i 1733–1736) oraz książę Lotaryngii i Baru w latach 1738–1766. Jego córka – Maria Leszczyńska – była królową Francji, małżonką Ludwika XV i najdłużej panującą francuską królową, która powiła dziesięcioro dzieci. Jej ojciec w Polsce nie ma najlepszej prasy, ale wystarczy pojechać do Nancy we Francji, aby przekonać się, że był zdolnym administratorem i organizatorem, dbał o mieszkańców, krzewił i wspierał kulturę. W Nancy szanują swego księcia rodem z Polski i widzą w nim dobroczyńcę, filozofa, miłośnika sztuki i architektury.

Był pomysłodawcą i realizatorem architektonicznej perły jaką jest Plac Stanisława (fr. Place Stanislas) w Nancy. To jeden z najpiękniejszych placów Francji, wpisany w 1983 r. na listę światowego dziedzictwa UNESCO. W centrum placu stoi imponujący pomnik księcia Lotaryngii Stanisława Leszczyńskiego. Widok Placu, szczególnie w godzinach nocnych, robi piorunujące wrażenie. Zaiste jest piękny.

Mieszkańcy są dumni ze swojego miasta i darzą sympatią „naszego” króla Stanisława.
Władze miasta zadbały o widok Placu 24h/24h każdego dnia.
Polecam obraz z kamer miejskich na żywo: https://www.nancy.fr/nancy-la-ville/webcam
Z kolei ja, podczas jednego z pobytów w Nancy, przekonałam się,
jak żywa jest historia Stanisława Leszczyńskiego w Lotaryngii.

Wielokrotnie, przy różnych spotkaniach towarzyskich, opowiadam historię z życia, jaka stała się przypadkiem moim udziałem. Splot początkowo nieprzyjaznych wydarzeń okazał się niezwykły, gdyż zapoczątkował moją rozmowę z dwoma młodymi mężczyznami, licealistami, mieszkańcami Nancy. Ja, ze swoim dukającym francuskim, nie zostałam przez nich potraktowana nieuprzejmie, ale cierpliwie słuchali moich prostych zdań i starali się odpowiadać równie prostym językiem. Kiedy dowiedzieli się skąd jestem, z radością powitali mnie jako rodaczkę ich księcia Stanisława, a naszego elekcyjnego króla. Okazało się, że świetnie znają historię. Wiedzą o Marii i o tym, ilu jej potomków zostało francuskimi króla, znają losy panowania Stanisława Leszczyńskiego w Polsce i potrafią bez zająknięcia wymienić wiele jego zasług dla ich miasta i regionu. Kiedy wyraziłam zdziwienie, że tyle wiedzą i że tak dobrze znają historię, odpowiedzieli również ze zdziwieniem, że przecież to naturalne, ponieważ to ich miasto i kraj. Zaznaczyli, że to miasto, które kochają i kraj, który kochają. Dodali, że są patriotami, także lokalnymi.

Wówczas naszła mnie refleksja.
Ilu polskich licealistów umiałoby cokolwiek powiedzieć o Stanisławie Leszczyńskim?
Ilu z nich w ogóle wie, że jego córka była francuską królową?
A ilu powiedziałoby, że kocha swój kraj i jest patriotą?
Ilu zna historię miejscowości, w której żyje?

To była cenna lekcja. Nie tylko historii, ale również języka, kultury i nowoczesnego patriotyzmu. Przyjemna rozmowa, która dała mi wiele do myślenia. Dumę ze swojego pochodzenia i przynależność do lokalnej społeczności można okazać znajomością historii, gotowością do dzielenia się nią ze spotykanymi ludźmi oraz naturalną potrzebą przedstawienia piękna swojego miasta i kraju. Bez zadęcia, bicia w bęben rzekomej utraty tożsamości wskutek stałego najazdu turystów, czy – co gorsza – emigrantów.

Dwóch młodych mężczyzn stało się dla mnie inspiracją, aby lepiej poznać historię Stanisława Leszczyńskiego i jego córki Marii – królowej Francji. Życzyłabym sobie takich ambasadorów Polski w świecie. Młodzieży dumnej ze swojego pochodzenia, wyrażającej tę dumę nie odpalaniem rac, ale rozmową, która zaowocuje tym, iż interlokutor będzie chciał dowiedzieć się więcej o nas i naszym kraju, a my o nim i jego historii. Wiedza jest najlepszym kluczem do zrozumienia siebie nawzajem.

© Elżbieta Sobańska

 

 

Foto: Jacek Sobański